Równi i równiejsi, czyli o anarchistycznej drabinie ważności

Przez Poznań przeszedł Marsz Równości. Po raz kolejny szedł wśród wyzwisk i chóru nienawistnych okrzyków.  Jak zawsze o Marszu było głośno  – media wszelakie ubolewały, że może być powtórka z 11.11.11., że niebezpiecznie, że prowokacja… A jednak na samym Marszu było ciszej niż zwykle. Zabrakło Samby “Hałastra” z poznańskiego squatu, która do tej pory nadawała rytm przemarszowi pośrodku trzech kordonów policjantów i policjantek odgradzających “równe i równych” od “normalsów”. Dlaczego Rytmy Oporu (w skrócie RoR), najstarsza grupa Samby w Polsce, tym razem odmówiła udziału?

Otóż wszystko przez to, że niektóre rodzaje opresji są dla anarchistów ważniejsze od innych. Aż chciałoby się powiedzieć “są równi i równiejsi”. Myślę, że to coś więcej niż brak solidarności. Zaznaczam też, że nie jest mi łatwo pisać ten tekst, bo zawsze myślałam o poznańskim Rozbracie bardzo dobrze. Środowisko poznańskiego skłotu było zdecydowanie najbardziej aktywne jeśli chodzi o sprawę kontenerów socjalnych, ale… ALE wyszło jak wyszło i moja sympatia do Rozbratu odbija się czkawką, albo nawet zgagą.

Głównym powodem tego zrzutu z wątroby jest ten artykuł Stanisława Krastowicza, który pojawił się na stronie Rozbratu. Autor rozprawia się z problemem “bezwzględnej i metodycznej przemocy biurokratycznej władzy.” Jak sam pisze:

Władzy wspieranej przez mieszczuchów, którzy bardziej od pedałów nienawidzą tylko biednych.

Mieszczańska (tfu!) zgniła burżuazja pozwala sobie na kompromisy, a tymczasem anarchiści czuwają. To co, że Szanowny Pan Autor przemyca obraźliwe słowo w swoim błyskotliwym komentarzu – licentia anarchica najwidoczniej.

Każdego roku, Marsz Równości w Poznaniu podnosił problemy nierówności społecznych – przede wszystkim w odniesieniu dla gejów i lesbijek. Popieram te dążenia, ale chcę tu powiedzieć, że inne tematy były jedynie listkiem figowym.

Za to Rozbrat aktywnie działa w sferze praw kobiet, feminizmu, i aktywizmu LGBTQI… Rozumiem, że kategoria “klasy” jest w centrum zainteresowań tego kolektywu, ale mieszanie z błotem Marszu Równości za to, że koncentruje się na nierównościach dotyczących gejów i lesbijek jest po prostu nie fair w obliczu własnego przemilczania spraw dotyczących seksualności i gender. Co znamienne, na stronie Radykalny Poznań w zakładce “dokumenty” znajdziemy same ważne zakładki: pracownicze, ekologia, wojny/militaryzm… Feminizm? Brak. LGBT? Brak.
Nie wspominając o kilku innych wpadkach Rozbratu: dzięki Fronesis za przypomnienie niesławnego transparentu Federacji Anarchistycznej, o którym pisała Anka Zawadzka tutaj. Pisała tak:

“Prawo to dziwka, która służy bogatym i politykom” napisała Federacja Anarchistyczna na transparencie w obronie poznańskiego squatu Rozbrat.


(źródło: indymedia)

Podczas wczorajszej demonstracji w obronie Rozbratu spalono kukły prezydenta miasta i dewelopera, który zamierza budować architektoniczne perły na terenie squatu. Aż dziw, że nie było trzeciej: dziwki o imieniu “prawo”. Chłopcy z demonstracji – a i pewnie co bardziej wierne Federacji Anarchistycznej dziewczyny – mogliby sobie poużywać. Na przykład rytualnie kukłę zgwałcić. O pardon, przecież dziwki zgwałcić się nie da, bo dziwka lubi być wykorzystywana. Dziwka to zła kobieta na usługach zbrodniczego systemu, jak zawiadomił nas transparent.

To zresztą nie pierwsza wpadka po tej linii. O innym seksistowskim plakacie do poczytania tutaj i tutaj.

Wracając do tekstu Krastowicza:

W sprawie budowy kontenerowych osiedli nie mieliście nic do powiedzenia. W walce przeciwko tym gettom Federacja Anarchistyczna została ostatecznie osamotniona. Reszta zdezerterowała, nie widząc szans na wygraną, albo w ogóle nie dostrzegając znaczenia problemu, czyli wprowadzania pod hasłem walki z „trudnymi lokatorami” nowych standardów mieszkalnictwa i dyscyplinowania biedy. Często tej samej biedy, która potem chwyta po kamień, aby rzucić nim w geja lub lesbijkę.

Wstrętna, wyrodna matka z tej biedy, co to wkłada ludziom kamienie w dłonie. Zgadzam się, że warto dostrzegać strukturalne uwarunkowanie prawicowego ekstremizmu, ale chyba w szerszym kontekście społeczno-politycznym to nie “bieda” popycha ludzi do kanalizowania nienawiści w stronę osób nieheteronormatywnych! Duże uproszczenie. Nie wspominając o “hydraulicznym” rozumieniu przemocy.

Skupiacie się na „symbolach przemocy”, „języku przemocy”, ale nie na przemocy władzy. Nie dostrzegacie jej. Rozgrzeszacie. Kryjecie się za szpalerami policji, twierdząc, iż nie stosujecie przemocy. Ale ilu z Was w ostatnich wyborach głosowało na PO lub Palikota? Ilu z Was głosowało na tych, którzy dziś przykładają rękę do stawiania kontenerowych osiedli, masowych eksmisji, horrendalnych podwyżek czynszów?

Wg autora, władza = eksmisje na bruk, przemoc fizyczna/materialna. Tylko, że władza to też te znienawidzone (bo pewnie zbyt “miękkie”) symbole i język przemocy! Krastowicz utożsamia też Marsz Równości z jakąś wyimaginowaną liberalną defiladą bogatych gejów wyzyskiwaczy, co to zhańbili się głosem na Palikota lub PO (lesbijki celowo pozostawiam tutaj niewidoczne). No tak, i przez to muszą się kryć za szpalerami policji – cóż za zdrada ideałów! Prawie kolaboracja z wrogiem, trzeba się było przecież otwarcie wystawić na deszcz kostek brukowych wyrwanych z ulicy! Dziwna fantazja.

Przemoc, której jesteśmy świadkami, jest konsekwencją słabości także poznańskiej inteligencji. Nie mówię tu o tych kilku nazwiskach, które mogę wręcz policzyć na palcach jednej dłoni. Pozostała część milczy. Poznańskie elity intelektualne to czarna dziura, nie wydobywa się z niej ani promyk. Wasza postpolityczna nowomowa nie pozwala wam zająć jasnych stanowisk, powiedzieć: „czarne to czarne, białe to białe”.

Wszystko jasne: czarne jest czarne, białe jest białe. Nie ma sensu cytować reszty artykułu, bo mam problem z każdym jego fragmentem. Mam szczerą nadzieję, że rzucane na wiatr oskarżenia o “miałkość intelektualną”, “kolaborowanie z prawicową władzą”, a nawet “tępotę polityczną” nie są odzwierciedleniem mentalności radykalnego Poznania.

Gdyby ten artykuł na poważnie brał problemy homonacjonalizmu, wewnętrznej nierówności wielu ruchów LGTBIQ, w których seksizm albo niewidoczność osób trans nie są przecież rzadkością, to podpisałabym się pod nim obiema rękoma. Niestety bardzo daleko jest tej nieudolnej próbie komentarzu sytuacji politycznej Poznania do czegoś, czego oczekiwałabym od radykalnego środowiska. Zamiast tego jest czarno na białym hierarchizowanie opresji. “Moja sprawa jest ważniejsza od twojej głupiej sprawy!” Łatwo o taki punkt widzenia, jeśli jest się białym heteroseksualnym mężczyzną (nie zakładam tutaj tożsamości autora).

Co więcej, kolejna sztuczka polega na tym, że Pan Stanisław skrupulatnie oddzielił sobie gejów i lesbijki od biednych ludzi wysiedlonych do kontenerów, nie przypuszczając pewnie nawet, że przecież osoby z tej drugiej grupy mogły się znaleźć na marszu. Nie, to nie przemknęło autorowi przez myśl, bo przecież sam stworzył na własny użytek monolityczną kategorię “biedy”. Ten Frankenstein powstały wskutek potwornych eksperymentów miejskiej władzy może śmiało ciskać kamienie w gejów i lesbijki, bo sam nie ma ani płci, ani seksualności – przynajmniej tak wynika z cytowanego artykułu. Swoją drogą odmawianie ludziom ubogim seksualności jest typowym zagraniem neoliberalnych praktyk rozwojowych (polecam też świetny tekst Moniki Bobako o urasawianiu odmienności klasowej).

Nie wiem czy tezy wyrażone w artykule Krastowicza są bezpośrednim powodem odmówienia udziału w MR przez sambę z Rozbratu, ale odnoszę wrażenie, że te dwie sprawy jakoś się łączą. Oczywiście nie uznaję, że Samba i Rozbrat to jedno i to samo, i nie wiem dokładnie jak przebiegał proces decydowania o tym, czy grać na MR, czy nie. Jednak RoR to międzynarodowy ruch i łączą się z nim pewne zasady, które według mnie zostały w jakiś sposób nadwyrężone. Początki RoR były związane z przełamaniem maskulinistycznego i maczystowskiego wizerunku anarchistycznego czarnego bloku, poprzez “taktyczną frywolność” i np. ubieranie się na różowo. Głównym celem samby jest “konfrontacja i krytyka systemów dominacji i bezpośrednie wsparcie wszystkich walczących przeciw dyskryminacji, eksploatacji i opresji.” Dlaczego Marsz Równości w 2011 się nie zakwalifikował? Czyżby opresja jakiej do doświadczają codziennie osoby LGBTIQ w Poznaniu była zbyt wysokiej klasy, zbyt burżua dla anarchistów i anarchistek z Poznania? Dlaczego na Rozbracie nie ma więcej queerowych wydarzeń? Ktoś powie, to nie ich działka. A jednak chciałabym widzieć na poznańskim skłocie grupę wsparcia dla kobiet doświadczających przemocy, albo dyskusje na temat praw mniejszości (?) seksualnych, albo feministyczną sambę, i jeszcze bardziej szalenie: festiwal queer-porno.   Nie, takich rzeczy na Rozbracie nie ma. Może kiedyś.

Advertisements

27 thoughts on “Równi i równiejsi, czyli o anarchistycznej drabinie ważności

  1. uf… co za jekolstwo. rozumiem ze problemem najwiekszym jest dla autorki to ze nie zagrala samba z rozbratu, a nie merytoryczna dyskusja nad problemami socjalnymi. czyli jak zawsze obyczjaowka. ot i walka z czegewara na koszulce z markowego sklepu. takie jekolstwo powoduje wlasnie to ze w tym kraju nic sie nie zmienia…

    • obyczajówka? “Zdaję sobie sprawę, że w ostatnich latach, co było widać wyraźnie w tej kampanii wyborczej, oprócz wielkich wyzwań finansowych, gospodarczych pojawiły się także nowe wyzwania o charakterze cywilizacyjnym, obyczajowym, kulturowym. Trzeba rozumieć te zmiany, ale nasza koalicja, polski rząd, instytucje życia publicznego, państwo polskie nie jest od tego, aby przeprowadzać obyczajową rewolucję. Państwo polskie jest od tego, aby zapewnić Polakom bezpieczne, możliwie dostatnie życie w tych trudnych czasach.” Donald Tusk
      widzisz podobieństwo swojej wypowiedzi do jego?
      sorry, ale jeśli myślisz, że problemy socjalne osób lgbtiq nie dotyczą, to nie zrozumiałaś/łeś postu.

  2. Gdzie były środowiska LGBTIQ gdy zaczęło się kontenerowe i eksmisyjne szaleństwo? Liczą się czyny! Jako całe środowisko jesteśmy mali, trzeba było coś zrobić. Co to za czepianie się że nie ma zakładki LGB… skoro nie tylko w marszach Rozbrat brał udział ale także w manifach, a także 11 w wawie. Myślicie że eksmisje to działka Rozbratu? Że to fun jest? A zauważyć, że tekst jest niejako polemiką z artykułem na GW to nie można? Sorx

    • środowisko było z Wami, nie oficjalnie, bo oficjalnie nigdy poinformowane nie zostało, ale pojedyncze osoby DRiTu działają. więc proszę nie wysuwać takiego argumentu, bo jest on niesprawiedliwy i świadczy głównie o ignorancji w stosunku do osób, które tak samo sprzeciwiają się eksmisjom.
      nikt nie mówi, że eksmisje to fun. marsz też zabawą nie jest.
      zresztą takie przerzucanie argumentami się jest nie na miejscu..

  3. swoją drogą ciekawe, że wypowiedź jednej osoby jest odczytywana jako zdanie całego kolektywu, a słowo oznaczające prostytutkę (ale starsze od słowa prostytutka) w transparencie gorszy Szanowną Autorkę, gdy pojawia się w porównaniu -> albo prostytucja (i jej społeczne uwarunkowanie) jest czymś fajnym i obraża się prostytutki i prostytutków wypowiadając słowo dziwka, gdyż ma silniejsze nacechowanie pejoratywne niż prostytutka, które występuje tylko – uwaga cytat z marksa- ‘ w brudnożydowskiej formie’, albo w ogóle jakimś dekretem należałoby go zakazać, razem ze słowem dziewka, które używane było tak jak słowo dziwka… na podobnej zasadzie rozumiem użycie przez Krastowicza słowa pedał. moja refleksja: czasem liczy się kontekst . czarnoskórzy mówiący do siebie per nigga, geje mówiący do siebie per ciota, ciotka (ciotka lewaczka) itd. – w tym danym przypadku już cudzysłów byłby okolicznością łagodzącą czy jeszcze nie?

  4. wydarzenia opisane w ostatnim akapicie moga odbyc sie w kazdej chwili- rozbrat jest miejscem otwartym i nie bedzie problemu w ich organizacji na sklocie. wystarczy sie zglosic z pomyslami, pomoc kolektywu zapewniona.

    pozdrawiam

  5. …a ja bym chciał widzieć tych jak ich nazywacie gejów i lesbijki i całą resztę kolorowych, równych, wolnych i innych wszechzajebistych marszowników na akcjach solidarnościowych z wyrzucanymi na bruk lokatorami, wywalanymi z pracy robotnikami, czy chociażby na coniedzielnych akcjach Jedzenie Zamiast Bomb….miałem przyjemność brać udział w Marszu Równości w 2005 może autor /ka tego tekstu też tam był/a a może nie… ów marsz został uznany za nielegalny i zablokowany przez policję… były wezwania do rozejścia i inne takie tam proceduralne akcje policji… skończyło się na spałowaniu siedzących uczestników… było tez bicie pięściami, wykręcanie części ciała, itp… do dziś mam problem z kolanem po tamtej imprezie… skończyło się tym, że uczestnicy kolejnych marszów z dumą na ustach dziękują policji za ochronę… tej samej policji, która wyrzuca kobietę na wózku inwalidzkim z domu, tej samej co pod targami 8 marca pałuje kobiety ( o przepraszam znów seksizm ), były to m.in kobiety z samby; chłopców tez pałowali, tej samej, która wielokrotnie atakowała aktywistów rozdających ciepłe obiady w ramach FNB……. przykładów wiele czasu mało… byłem przeciwny udziałowi samby w tym cyrku już od dawna… cieszę się się, że to olali, głupio wyglądali w ekipie krzyczącej podziękowania dla policji…. podobnie jak głupio wyglądaliby w tej grupie anarchiści… maszerujcie sobie z policją jak ja tak kochacie… pozdro, albo i nie. Pastor

    • ludzie z DRiTu na te akcje przychodzą, jesli nie masz na ten temat informacji, to raczej się tak pewnie nie wypowiadaj, bo to niesprawiedliwe i raniące dla nich

  6. ej,ale przecież na Rozbracie każdy może zrobić jakieś wydarzenie, albo założyć grupę. Więc w czym problem (pisze oczywiście tylko o ostatnim zdaniu artykułu)?

  7. @all:
    Żeby było jasne: bardzo lubię Rozbrat! Za sambę, za aktywizm, za rowerownię, za miejsce na sztukę, za koncerty, za dyskusje, spotkania, filmy, za poważne zajęcie się sprawą kontenerów i praw lokatorskich! Tak, jesteście jedyne i jedynie, którzy coś w tej sprawie robią i działają. Tylko, że ważne jest nie tylko CO, ale też JAK. Napisałam tego posta, bo uważam, że istnieje w tym kolektywie poważny problem jeśli chodzi o kwestie feministyczno-queerowe (używam queer z przyzwyczajenia, bo polityka tożsamości jakoś mi nie leży). Dlatego “złośliwie wywlekam” stare transparenty i plakaty, wyciągam trupy z szafy, bo wydaje mi się, że trzeba o tym mówić, żebym mogła przyjść na Rozbrat bez obawy o to, że ktoś rzuci jakiś idiotyczny seksitowski żart. Żebym mogła skorzystać z zaproszenia i założyć grupę wsparcia dla kobiet bez obaw, że na takie rzeczy na rozbracie klimatu nie ma. Tak, to jest ważne. Nie chcę oceniać całego środowiska, ale jeśli umieszczacie taki artykuł, jak ten nad którym się znęcam to nie oczekujcie, że nie będzie odpowiedzi. Wyliczanie kto był/a na jakiej manifie i ile dostała pałą po plecach jest trochę nie na miejscu. Zapewne większość uczestniczek/ów MR była na proteście w obronie Rozbratu, Poznań nie jest taki duży, trzeba się wzajemnie wspierać.
    Dobrze widzieć komenty zapewniające o otwartości kolektywu. Oby tak dalej.
    Niestety inne komenty tylko potwierdzają problem, o którym mówię. Po co tworzyć sobie wroga w ludziach, którzy podzielają wasze poglądy i walkę? w dyskusję lingwistyczną nie będę się nawet wdawać. poważnie? a podział “obyczajówka”/”ekonomia” jest sztuczny i stanowi zasłonę dymną dla prostego rozumienia przemocy i dyskryminacji, co by sobie sprawy dodatkowo nie komplikować przez to, że ktoś może być samotną matką lesbijką eksmitowaną na bruk.

  8. no tak, należy się wspierać, jak piszesz…cały twój artykuł to wspieranie
    Rozbratu 🙂
    przypominam że jeszcze kilka lat temu Rozbrat był wśród organizatorów Marszu i ostro wspierał działania, szczególnie w roku w którym to prezydent tego miasta zabronił marszu.
    to co wszechpastor napisał to cała prawda, Autorka zaś chyba nie wie jakie akcje rodzą się na Rozbracie (ostatnio choćby żłobki – temat mocno “kobiecy” ).
    no ale nie było Samby…no tak, nikt z nas nie będzie dziękował policji, mamy z nimi nie po drodze.
    no i prawdą jest że Rozbrat jest otwarty…tylko po prosttu trzeba przyjść , pogadać, a nie aktywizować się w necie.
    dziwaczny artykuł, dość napastliwy i z pretensjami – tylko o co i do kogo??

  9. Jestem członkiniom Hałastry i widzę ,że rzeczywiście nastąpiło duże niezrozumienie odnośnie naszej działalności. Każdy zespół Sambowy RoR’u jest jednostką niezależną i wolną, podejmującą własne decyzje. Choć działamy na Rozbracie i jesteśmy blisko związani z Federacją Anarchistyczną to jednak decyzje podejmujemy samodzielnie. A jak dobrze wiadomo organizatorom pewne hasła i nasze prośby były ignorowane w zeszłym roku, jak i w latach poprzednich. Dostawaliśmy zapewnienie np. że podziękowania nie będą składane policji, a tu bach na koniec marszu !Dziękuje! Nie jesteśmy marionetkami grającymi do kotleta, więc nie jest to tak że jak Organizatorzy/Organizatorki Marszu Równości czy też ktokolwiek inny pstryknie palcami to będziemy grać w naszych różowych ciuszkach na zawołanie. Poza tym nie wiem skąd to zaskoczenie, choć nie musimy się tłumaczyć to wysłaliśmy organizatorom informacje odnośnie naszego stanowiska. Samba w tym roku zorganizowała z dużym powodzeniem własną akcje a transparenty z tej akcji poszły również w Marszu Równości bo zostały przekazane Organizatorkom. Może czas przemyśleć formułę Marszu i zmienić co nie co, Jednak jak kilka osób mówi Ci, że jesteś chora to trzeba iść do lekarza.

    • Dzięki za koment, ogólnie wszytsko fajnie do ostatniego zdania… Metafora choroby użyta w stosunku do osób LBGTIQ jest BARDZO nie na miejscu i takie podejście jest niedopuszczalne! Wiem, jak zwykle się czepiam. Ale dziękuję za koment dlatego, że może trzeba po prostu zrobić jakąś debatę na temat formuły MR? (“warto rozmawiać” jak mawiał klasyk, tfu!). Nikt nie chce maszerować w szczelnym zamknięciu, nikt tak naprawdę nie chce tam tej policji! Dla mnie parady i tak nie są najlpleszym rozwiązaniem jeśli chodzi o prawa lgbtiq: ostatnio największym sponsorem jest google, w większości miast zaczynają być zdominowane przez mężczyzn, są często klasistowskie, a nawet rasistowskie (sic!). Jednak w Poznaniu to nadal inicjatywa kilku osób (głównie dziewczyn z tego co wiem), formuła jest otwarta, można przyjść z hasłami jakie się chce. Więc każda/y mogła przyjść z transparentami dot. np. kontenerów: można było zrobić cały blok na ten temat.
      Co do RoR, to tak jak napisałam, zauważam te 2 sprawy (brak samby i artykuł, który mnie mocno wkurzył), ale nie wiem na ile są ze sobą połączone, a jednak odnoszę wrażenie, że jakoś są. Oczywiście nie podważam autonomiczności grupy – po prostu to duży kontrast z poprzednich lat, kiedy grałyście/liście. Sama jestem w RoR, dlatego mnie to zdziwiło, więc oczywiście znam zasady i nie musicie się tłumaczyć.

  10. Faktycznie może ostatnie zdanie było nie na miejscu , ale nie miałam nic złego na miejscu. Takie potoczne stwierdzenie! Jeśli ktoś poczuł się urażony to przepraszam! Chodziło mi o leczenie sytuacji.

  11. No graliśmy graliśmy ale już w zeszłym roku sytuacja była zaostrzona. Postulujesz żeby nie wrzucać wszystkich do jednego worka proszę nie wrzucaj też nas. Nie nasza grupa pisała artykuł więc dlaczego mamy odpowiadać za jego słowa. To moja osobista opinia, i pewnie są osoby z samby które podpisują się pod artykułem i ja pewnie też pod pewnymi fragmentami,ale prywatna opinia to nie to samo to stanowisko grupy.

  12. Bardzo wybiórcze potraktowanie faktów. Też sobie wybrałam kilka

    Ja już stara jestem i pamiętam marsz z 2005, który nie wyszedł spod browaru i który otrzymał ogromne wsparcie od Rozbratu.
    Organizatorki Marszu Równości dziękowały na początku policji za to, “że nas ochrania”, a niedługo później policja zaczęła pacyfikować marsz, zaś panie z megafonem trafiły do aresztu.

    W 2004 marsz w ogóle nie ruszył spod zamku, za to dzień później odbyły się tzw. ” warsztaty różnościowe”, na które przybyły prawie same lesbijki i jeden Serb.

    W 2009 i 2010 odbyły się, jak wiadomo, dwa marsze w obronie Rozbratu, na którym nie było oficjalnych przedstawicieli/ek organizacji LGBT. Bardzo się wtedy wstydziłam i nie mogłam w to uwierzyć.

    Ponieważ mam pamięć jak słonica, pamiętam też Dni Równości 2009 i warsztaty migowego, w których wzięłam wtedy udział oraz to, że na pomarszowych przymówieniach nie było nikogo, kto by tłumaczył na migowy, bo panie organizatorki zapomniały. Ani głusi, ani inni niepełnosprawni nie protestowali, bo przywykli. Wszyscy jesteśmy równi, ale niektóre są równiejsze.
    A warsztaty świetnie wyglądały w mediach.

    Organizatorki tegorocznego MR z pewnością wkurzone są, bo jawnym się stało, że bez udziału Samby marsz żałosnym był konduktem, a nawet żałobnym. DRiT sam z siebie nie zorganizował żadnego alternatywnego wsparcia natury muzycznej. Za to głosiście i po wielokroć dziękowano policji na koniec marszu. Mimo, że policjanci spychali tarczami uczestników Marszu Równości, pod pretekstem jego ochrony przed kibolami, nawet wtedy, gdy żadnego nie było w pobliżu. Oczywiście wcale nie było w tym agresji, ani złej woli. Wprost kocham być tak spychana. Było uroczo.

  13. wymagacie, aby anarchiści pojawiali się na waszych paradach itd, ale jednocześnie nie przypominam sobie, aby ludzie związani ze środowiskiem LGBTIQ pojawiali się na akcjach czy demonstracjach anarchistycznych

    • “my to tyle i tyle, a wy to nic i nic”
      nikt nie wymaga, żeby anarchistki i anarchiści byli na paradzie. nie ma listy obecności, nie ma nakazu. jednak z większości komentów potwierdza się to, że chyba jednak jest problem w tym środowisku jeśli chodzi o lgbtiq. o tworzeniu sojuszy już nie wspomnę. czepiam się “napastliwie i z pretensjami”, bo jest o co. jak na razie 2 osoby wyraziły otwartość kolektywu (am i smola – dzięki). żadnych refleksji o tym, że feminizm i lgbtiq trochę jednak na rozbracie kuleje? widzisz mnie jako wroga, ale jak dobrze poczytasz co mam do powiedzenia, to może się zorientujesz, że tak nie jest.

  14. Pingback: Schadenfreude i Judejski Front Popularny « Fronesis

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s