Rewolucja po sąsiedzku

Na Węgrzech w końcu wrze. Zaraz po Nowym Roku blisko sto tysięcy osób protestowało przed gmachem Opery Narodowej w Budapeszcie przeciwko nowej węgieskiej konstytucji, a raczej “ustawie fundującej” nowe Węgry, jak odnoszą się do niej jej twórcy. W czasie kiedy ogromny tłum zajmował dużą część bulwaru Andrassy, bal w operze za blisko 40 000 EUR fetował wprowadzenie w życie jednej z najbardziej konserwatywnych konstytucji w Europie. Sytaucja polityczna na Węgrzech jest napięta już od dawna. Rządząca partia Fidesz ma miażdżącą większość 2/3 miejsc w parlamencie, co daje jej możliwość wprowadzania zmian w systemie prawnym na niespotykaną skalę. Co gorsza, Fidesz z premierem Viktorem Orbanem na czele  korzysta z tego przywileju w stopniu maksymalnym.

Wydaje się, że międzynarodowe media całkiem niedawno dostrzegły ferment w tym zaledwie 10-milionowym kraju. Co więcej, większość relacji  skupia się na zmianach ekonomicznych, kreśląc obraz dziwacznej krainy na Dunajem, której nikczemny “Viktator” postradał zmysły wprowadzając najwyższą daninę w okolicy (27% podatek VAT), skazując swoich przeciwników na banicję (uznanie opozycyjnej partii socjalistycznej za organizację kryminalną), a posłańców złych wieści wtrącając do lochów (wprowadzenie pełnej kontroli mediów). Poprzez skupianie się jedynie na wąsko rozumianym ekonomicznym aspekcie zmian wprowadzanych przez rząd Orbana, pomijana jest ogromna sfera szkód jakie niespełna 1,5 roku konserwatywnych rządów poczyniło w kwestiach dotyczących polityki społecznej. Na obecną sytuację złożyło się wiele oburzających decyzji. Odnoszę wrażenie, że Węgrzy byli do tej pory portretowani jako bierni widzowie tego prawicowego spektaklu rozmotowywania demokracji. W rozmowie z kilkorgiem Polaków odwiedzających Budapeszt, usłyszałam, że Węgrzy są bierni politycznie i sami sobie zasłużyli na taką sytuację.Tymczasem w Budapeszcie od ponad roku protesty i demonstracje to prawie codzienność.

Wiele wcześniejszych wydarzeń zapowiadało taki obrót sytuacji na Węgrzech. Jedną z pierwszych zmian wprowadzonych przez nowy rząd w 2010 roku była całkowita reforma systemu wyborczego. Ta “rewolucja przy urnach” zapewnia przewagę Fideszowi. Chociaż partia stara się odżegnywać od swoich niedawnych sojuszników ze skrajno-prawicowego ugrupowania Jobbik, to ultrakonserwatyści czują się na Węgrzech bezkarni. W marcu 2010 roku ekstremiści z organizacji Magyar Garda (neo-faszystowska bojówka związana z Jobbik) oraz paramilitarna grupa Véderő okupowali wioskę Gyöngyöspata. Neo-naziści w pełnym umundurowaniu patrolowali wioskę by terroryzować jej romskich mieszkańców. Przez ponad 2 miesiące napięta sytuacja była pogarszana przez działania policji oraz polityków. Jedynie aktywistki i aktywiści z węgierskich organizacji pozarządowych i ruchów anarchistycznych pojechali na miejsce, żeby pomóc Romom w obronie przed neonazistami, a także przywieźć żywność odciętym od reszty świata mieszkańcom. Oficjalne działania policji ograniczyły się do ewakuacji kobiet i dzieci z Gyöngyöspaty, a nieliczne aresztowania nastąpiły dopiero po bezpośredniej konfrontacji obu grup. Jawny rasizm i ksenofobia w tej i podobnych sprawach nigdy nie doczekały się potępienia ze strony rządzących, stanowiąc niejako przyzwolenie na takie demonstrowanie nienawiści. Dodam tylko, że wszystko działo się podczas węgierskiej prezydencji w Unii Europejskiej, czyniącej integrację Romów jednym z priorytetów programu.

W czerwcu 2011 roku 550 pracowników mediów publicznych straciło pracę w wyniku czystek związanych z wprowadzeniem nowego prawa dotyczącego mediów. Fidesz sprawuje ścisłą kontrolę nad mediami poprzez przymusową konsultację przez Radę Mediów każdego przekazu. Rada składa się wyłącznie z lojalnych wobec Fideszu członków nominowanych przez premiera na 9-letnią kadencję. Ten kaganiec praktycznie blokuje wszelkie krytyczne wobec rządu analizy w mediach publicznych.

23 października to rocznica rewolucji 1956, która do tej pory była nacjonalistyczną manifestacją skrajnej prawicy. Tym razem zamieniła się w gigantyczny protest setek tysięcy “oburzonych” rządami Fideszu. Po wcześniejszych protestach w marcu organizacja Jeden Milion Dla Wolności Prasy na Węgrzech zorganizowała ogromną akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa pod hasłem “Nem tetszik a rendszer” (Nie lubię systemu). Ich protest song ma prawie 10 tysięcy “lików” na youtube, a w rankingach popularności tuż przed protestem wyprzedzał Lady Gagę.

Następnie w listopadzie parlament przegłosował nowe prawo dotyczące robót publicznych. Bezrobotni mają odtąd prawo do zasiłku tylko przez 3 miesiące, a następnie aby je zachować muszą wykonywać prace publiczne za stawkę poniżej minimum (290EU/415USD na miesiąc). Jeśli odmówią, stracą wszelkie świadczenia socjalne (również zasiłki dla dzieci). Orban powiedział wtedy, że “Na Węgrzech tamy są budowane, kanały czyszczone i zbiorniki budowane nie przy pomocy technologii XXI wieku, ale dzięki robotom publicznym.”

W nocy z 1 na 2 grudnia na ulicach Budapesztu odbyło się 10 manifestacji przeciwko nowemu prawu krymilizującemu bezdomność. Kara więzienia lub równowartość 600$ kary za bezdomność to nowy sposób rządu Orbana na “oczyszczenie” miasta. W akcie solidarności z bezdomnymi aktywistki i aktywiści spędzili noc na ulicach, rozdawali ciepłe posiłki i ubrania. To była zimna noc.

Nowa konstytucja to tylko zwieńczenie wielu zmian politycznych wprowadzonych podczas rządów Fideszu. Nie wymieniłam ich wszystkich, ale warto jeszcze wspomnieć o tym, że system sądowniczy jest całkowicie podporządkowany partii Orbana, a większość 2/3 wymagana do zmiany jakichkolwiek ustaw i praw powoduje, że trudno będzie odkręcić te szkody nawet jeśli ultraprawicowy rząd zostanie obalony. Konstytucja powołująca się w preambule na “Naród, Religię i Rodzinę” jest ostatecznym gwoździem do trumny węgierskiej demokracji. Za jednym zamachem wprowadza ochronę zarodka od poczęcia, definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, i wykreśla orientację seksualną jako chronioną przed dyskryminacją. Nikt nie wie jak i kiedy te zmiany konstytucyjne wpłyną na prawa dotyczące tych kwestii — Węgry nadal uznają związki partnerskie i prawo kohabitacji również dla par jednopłciowych, a także prawo do aborcji. Dzięki kolejnej ustawie “rodzina” (oczywiście heteroseksualna) stała się na Węgrzech bytem chronionym. Drakońskie prawa, granie na nacjonalistyczno-ksenofobicznych sentymentach oraz populistyczna polityka to doskonały przepis na dyktaturę w samym środku Europy. Jednak ten autorytarny gulasz to nie tylko węgierska specjalność. Wystarczy wspomnieć włoską politykę antyimigrancką, czy deportacje Romów z Francji, a nie tak dawno w Polsce byliśmy o krok od wprowadzenia podobnych zmian w konstytucji! Chociaż niektórzy chcieliby widzieć w Warszawie nowy Budapeszt, to nie zapominajmy, że w Europarlamencie to PO jest sojusznikiem Fideszu we wspólnej frakcji.

Jak widać, Orban ciężko zapracował na obecny polityczny impas. Jednak reprymendy zza granicy docierają do Budapesztu w głównie w sytuacjach kiedy słaby forint wpływa na kurs euro. To samo dotyczu polskich mediów komentujących głównie spadek forinta.Tymczasem represje wobec mniejszości etnicznych i seksualnych, dziennikarek/dziennikarzy, aktywistek/aktywistów, osób bezdomnych i wszystkich niewygodnych dla autorytarnego systemu nie wywoływały do tej pory większej reakcji międzynarodowej opinii publicznej. Absurd politycznej rzeczywistości, w której każdy nowy dzień oznacza nowe (czyt. dyskryminujące) prawo, daje się we znaki wielu aktywistom.Węgierski ruch obywatelski nie wykazuje symptomów “niedojrzałości do demokracji” lub “syndromu transformacji” — systematyczne akcje protestacyjne stały się w Budapeszcie niemal codziennością. Mam nadzieję, że to znak na to, że dni rządu Orbana są policzone.

________________________________________________________________________

UPDATE

(kliknięcie CC uruchamia angielskie napisy)

Advertisements

One thought on “Rewolucja po sąsiedzku

  1. Normalnie faszyzm pełną gębą. Trzebaby chyba wysłać wojska stabilizujące demokrację i prawa lewicy w niej. Oraz tych, którzy będą naprawiać gospodarkę. Wzorem premierów Włoch, Grecji, czy prezydenta UE Van Rompuya. Bo oni mają doprawdy dalekosiężne wizje na rozwój UE!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s